1. Zacznij od osuszenia piersi ręcznikami papierowymi. Następnie w małej misce wymieszaj sól, czarny pieprz, wędzoną paprykę, cebulę w proszku i czosnek w proszku, aby uzyskać mieszankę przypraw.
2. Natrzyj piersi mieszanką przyprawową, tak aby dokładnie pokryć je z obu stron.
3. Rozgrzej oliwę z oliwek w dużej patelni na średnio wysokim ogniu. Smaż pierś przez około 3-4 minuty z każdej strony, aż utworzy się złota skórka, a następnie przełóż ją do wolnowaru.
4. Na tej samej patelni dodaj posiekaną cebulę i czosnek, smaż, aż zmiękną i nabiorą aromatu – około 3 minut.
5. Wlej bulion wołowy, aby odtłuścić patelnię, zeskrobując przypalone resztki z dna patelni. Dodaj ocet balsamiczny, brązowy cukier, koncentrat pomidorowy i sos Worcestershire. Gotuj mieszankę na wolnym ogniu przez 2 minuty, zanim podasz ją piersiom w wolnowarze.
6. Do piersi dodaj liście laurowe i kilka gałązek świeżego tymianku.
7. Przykryj i gotuj na małym ogniu przez 8–10 godzin, aż pierś będzie miękka.
8. Po wykonaniu tej czynności odstaw pierś do odpoczynku, a następnie pokrój ją w poprzek włókien. Podawać z sosem powstałym w wyniku gotowania, odcedzonym, jeśli wolisz, aby sos był bardziej kremowy.
Warianty i wskazówki:
– Dostosowanie słodkości: Osoby lubiące odrobinę słodyczy mogą dodać do sosu odrobinę miodu lub syropu klonowego.
– Dopraw pikantnie: Jeśli szukasz czegoś bardziej pikantnego, szczypta chipotle w sosie adobo lub posypka płatkami chili dodadzą potrawie przyjemnego pikanterii.
– Zagęszczanie sosu: Aby zagęścić sos do konsystencji bardziej zbliżonej do sosu, wymieszaj jedną łyżkę mąki kukurydzianej z zimną wodą i dodaj do soku. Gotować na dużym ogniu w wolnowarze przez kolejne 15–20 minut, aż do uzyskania odpowiedniej gęstości.
Pamiętaj, że kluczem do pięknych piersi jest cierpliwość. W tym wyścigu wygrywa powolne, ale stałe cięcie, dzięki któremu mięso nabiera smaku i staje się delikatniejsze, niż można by się spodziewać. Udanej podróży i co najważniejsze, uczty, która na Ciebie czeka!


Yo Make również polubił
To moje ulubione ciasto. Moja mama robiła mi to co roku na urodziny
Indyk po amiszowsku – tak pyszny, że będziesz chciał, żeby Święto Dziękczynienia odbywało się co miesiąc!
Nazywam to „Słońcem Dziękczynienia” — eksplozją smaku, która za każdym razem rozgrzewa duszę!
Nasza rodzina robi to od lat! Od dawna ulubione!