„Bądź rozsądna. Straciłaś pracę. Mieszkasz w stodole, Diano. W stodole”.
Tylko w celach ilustracyjnych | Źródło: Midjourney
Tylko w celach ilustracyjnych | Źródło: Midjourney
„Dam sobie radę” – nalegałam, zaciskając szczękę.
Spojrzała na mnie ze współczuciem.
„Jesteś uparta. Tu już nic nie ma. Zaakceptuj to i idź dalej”.
Po tych słowach odwróciła się na pięcie i odeszła, zostawiając mnie tam oszołomioną i wściekłą. Drżącymi rękami wyjęłam telefon i wybrałam numer mojego szefa. Linia zadzwoniła kilka razy, zanim odebrał.
„Diana, spóźniłaś się” – powiedział bez wstępu.
Tylko w celach ilustracyjnych | Źródło: Midjourney
Tylko w celach ilustracyjnych | Źródło: Midjourney
„Potrzebuję więcej czasu” – wyrzuciłam z siebie. „Wybuchł pożar. Domu nie ma”.
Zapadła cisza. „Przykro mi to słyszeć, ale potrzebujemy cię z powrotem do poniedziałku”.
„Poniedziałek?” – wydusiłam. „To… nie mogę wrócić do tego czasu”.
„W takim razie obawiam się, że nie utrzymamy twojej pozycji zbyt długo”.
„Poczekaj, proszę…” – wyrzuciłam z siebie, ale połączenie zostało przerwane.
Pan Harris podszedł cicho.
Tylko w celach ilustracyjnych | Źródło: Midjourney
Tylko w celach ilustracyjnych | Źródło: Midjourney
„Czy wszystko w porządku?”
„Nie” – wyszeptałam. „Nie jest w porządku. Ale będzie dobrze. Tak czy inaczej”. »
Skinął głową, kładąc rękę na moim ramieniu.
„Jesteś silniejsza, niż myślisz, Diano. A ta farma? Jest silniejsza. Nie poddawaj się jeszcze”.
Spojrzałam na stodołę, zwierzęta, tlące się pozostałości farmy. Felicity chce, żebym odeszła, ale to miejsce jest moim sercem.
Tylko w celach ilustracyjnych | Źródło: Midjourney
Tylko w celach ilustracyjnych | Źródło: Midjourney
„Nie wychodzę” powtórzyłem, tym razem z większym przekonaniem.
„Nie możesz tu tak zostać” powiedział uprzejmie pan Harris. „Mam wolny pokój w domu. Możesz tam zostać, dopóki czegoś nie wymyślisz”.
Jego uprzejmość niemal mnie załamała.
„Dziękuję, Jack”.
Tylko w celach ilustracyjnych | Źródło: Midjourney
Tylko w celach ilustracyjnych | Źródło: Midjourney
***
Następne tygodnie były najtrudniejszymi w moim życiu. Każdego ranka wstawałem wraz ze słońcem, a moje ciało bolało po ciężkiej pracy poprzedniego dnia. Gospodarstwo stało się polem bitwy, a ja byłem jego żołnierzem.
Naprawiałem ogrodzenia, które prawie się zawaliły, uprawiałem ziemię i sadziłem plony własnymi rękami. Zwierzęta stały się moimi stałymi towarzyszami; były moimi porankami, moimi popołudniami, moimi nocami. Prosiły mnie, żebym się nimi opiekował, a w zamian dawały mi poczucie celu.
Pan Harris, Jack, zawsze był na miejscu, dostarczając narzędzia, porady, a czasem po prostu miłe słowo.
Tylko w celach ilustracyjnych | Źródło: Midjourney
Tylko w celach ilustracyjnych | Źródło: Midjourney
„Znów ten płot, co?” — mówił z uśmiechem, podwijając rękawy, żeby mi pomóc.
Nauczył mnie więcej, niż mogłabym się nauczyć z jakiejkolwiek książki — jak czytać ziemię, jak słuchać zwierząt, jak rozpoznać, że nadchodzi burza, po prostu czując zapach powietrza.
Pewnego wieczoru, po długim dniu pracy, usiedliśmy na tarasie, a powietrze wypełnił zapach świeżo skoszonej trawy.
„Dobrze ci poszło, Diano” — powiedział Jack, patrząc na pola. „Twoja babcia byłaby dumna”.
Kiwnęłam głową, wpatrując się w horyzont.
Tylko w celach ilustracyjnych | Źródło: Midjourney
Tylko w celach ilustracyjnych | Źródło: Midjourney
„W końcu rozumiem. Dlaczego zrobiła to, co zrobiła”.
„Wiedziała, że to miejsce potrzebuje kogoś, kto pokocha je tak samo jak ona” – odpowiedział Jack. „A tą osobą zawsze byłaś ty”.
Gospodarstwo stało się moim światem. Wypełniła pustkę po mojej pracy i życiu w mieście.
***
W końcu nadszedł dzień odczytania drugiej części testamentu. Weszłam do kancelarii prawnej, zdenerwowana i ze spoconymi dłońmi.
Wyłącznie w celach ilustracyjnych | Źródło: Midjourney
Wyłącznie w celach ilustracyjnych | Źródło: Midjourney
Felicity już tam była, wyglądając na zadowoloną i obojętną. Jej mąż siedział obok niej, niecierpliwie stukając stopą. Atmosfera była napięta.
Prawnik otworzył zapieczętowaną kopertę, jego oczy przeskanowały list, zanim zaczął czytać na głos:
„Moje najdroższe Felicity i Diano,
Jeśli to słyszycie, oznacza to, że nadszedł czas, aby farma znalazła swojego prawdziwego opiekuna. Felicity, wiem, że to może cię zaskoczyć, ale zawsze chciałem, aby farma należała do kogoś, kto naprawdę się nią zaopiekuje…”
Tylko w celach ilustracyjnych | Źródło


Yo Make również polubił
Śnieżne Pętle: Urokliwe i Smaczne Słodkości, Które Oczarują Twoich Gości Wprowadzenie:
Potrzebujesz tylko trochę chleba! Tak szybkie i pyszne, że nie pożałujesz
Czerwona Lampka Alarmowa! 7 Ostrzegawczych Objawów Raka Jelita Grubego, Których Nigdy Nie Należy Ignorować – Twoje Ciało Wysyła Sygnały, Nie Zlekceważ Ich!
Naleśniki z jogurtem i jabłkiem